fbpx

Fotele sportowe - punkt widzenia zależy od punktu... siedzenia

Pierwszy raz z fotelami, które zastępują fabryczne zetknąłem się w moim Maluchu. Nie dawałem już rady wysiedzieć na fabrycznych tapczanikach i poszukiwałem alternatywy. Po wielu próbach, w tym nieudanych zupełnie z dwoma fotelami tzw. prywaciarskimi, nabyłem od zaprzyjaźnionego rajdowca kubełek. Kubełek pozbawiony był jakiejkolwiek regulacji ale siedziało się w nim idealnie. Odbyłem w nim trasy do Londynu i Goteborga. Maluchem…

Potem zaniedbałem temat aż w moje ręce trafiło Volvo 240. Auto było generalnie bardzo ładne i sprawne ale miało też wadę, którą zapewne wielu właścicieli tego modelu również odkryło. Oparcia foteli były dość wysokie i raczej delikatne. Kiedy czasem rzucił się na nie ktoś cięższy, oparcia się niestety wyginały a często i łamały. W mojej dwusecie fotel był taki wygięty, że ostatecznie musiałem rozejrzeć się za alternatywą. Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce fotel marki Scheel z szynami pasującymi do 240. On odmienił jazdę Volvem.
Fotele tzw. aftermarket są z reguły bardzo solidne i świetnie tapicerowane. Są bardzo wnikliwie dopracowane pod kątem ortopedii. Krótko mówiąc, są one na pewno drożej wykonane niż wiele z fabrycznych foteli. Z biegiem lat ten rynek trochę stopniał, ludzie przestali zajmować się zmianami w swoich samochodach i zadowalają się tym co jest. Ale nie wszyscy.
Niedawno rozpocząłem użytkowanie Citroena C5. Mój BX osiągnął szacowny już wiek i nie chcę go cisnąć w codziennym użytkowaniu stąd pomysł na uzupełnienie. Rzecz jednak w tym, że jak każdy samochód, również C5 miał kilka spraw, którymi należało się zająć, w tym fotel kierowcy. Ewidentnie siadał w nim ktoś ciężki. Do tego stopnia ciężki, że gąbki na lewym rancie i siedzisku zostały bezlitośnie wysiedziane a dla mnie zostało smakowanie stelaża pod cienką warstwą alcantary. Jakoś mi się ten pomysł nie spodobał, a upychanie nowych gąbek i obszywanie – też nie.
I tym sposobem pewnego dnia znalazłem na jednym z serwisów ogłoszeniowych ogłoszenie fotela. Holenderski fotel marki „ASS”… (tylko bez aluzji proszę ;)) zdawał mi się całkiem zdrowy a na dodatek napisane było w ogłoszeniu, że pasuje do C5. Natychmiast zadzwoniłem do kolegi Tomka Packa, znanego pilota rajdowego i w naszym kraju specjalistę w dziedzinie motoryzacyjnego fotelarstwa. Tomek wiele lat spędził w Holandii i towarzyszył np. narodzinom firmy Bimarco więc po udzielonej przez mistrza rekomendacji ostatecznie się na fotel skusiłem.
Kiedy przyjechał, naprawdę się ucieszyłem chociaż okazało się, że nie było w nim żadnego mocowania do podłogi. Należało więc dokupić dedykowaną do samochodu konsolę, która umożliwia zamocowanie fotela w fabrycznych miejscach w podłodze oraz zapewnia ustawienie fotela na odpowiedniej wysokości w stosunku do pozostałych elementów sterowania autem.
No cóż, po próbnych posiadówkach na podłodze garażu stwierdziłem, że fotel jest na tyle obiecujący, że skontaktowałem się z firmą ASS w Holandii. Po krótkiej wymianie maili, przedstawili ofertę na konsolę oraz zestaw do deaktywacji poduszki powietrznej fotela. Zleciłem zamówienie i w kilka dni zestaw dotarł pod drzwi. Nie czekając długo, rzuciłem się do montażu. Na szczęście wystarczyło odkręcić tylko cztery śruby, wytargać fabryczny fotel a potem zarzucić w to miejsce mój nowy (stary) ASS. Po pewnym czasie fotel był już zmontowany i ustawiony.
Pierwsze wrażenia z jazdy są świetne. Fotel ma dłuższe siedzisko niż te oryginalnie stosowane. Ma też naprawdę przyjemną tapicerkę. Z tym zestawem jeździłem ponad pół roku. Po mieście i w trasie. Najdłuższa liczyła 1400 kilometrów w jedną stronę. Z zebranych doświadczeń wiem, że ASS gwarantuje świetną pozycję siedząca z doskonałym podparciem ud oraz ramion i stabilizacją tułowia w zakrętach. Cieszy mnie też szeroki zagłówek. Zwróćcie uwagę, że ten element czasami jest naprawdę zadziwiająco mały. W ASS dobrze się człowiek czuje. Fotel daje pewność dobrej pozycji i fantastyczny komfort. Ciekawostka, że szybko przyzwyczaiłem się do dosyć twardej poduszki bocznej siedziska fotela. Obawiałem się, że może ona dawać niekorzystne odczucia przy wsiadaniu i wysiadaniu. Jeśli ktoś tłucze wyłącznie długie trasy, ten aspekt jest pomijalny. Kiedy jednak korzystamy z auta w warunkach miejskich krótkich dystansów, takie szczegóły urastają do rangi problemu.

Producentów takich foteli nie jest wielu. Na myśl przychodzi kultowe Recaro. Jest też kilku innych. Jeśli jesteście przekonani do swojego auta a fotel kierowcy jest już nieco zbyt wygnieciony, pomyślcie o takiej inwestycji. Ja przeprowadziłem już taką operację trzykrotnie i nigdy nie żałowałem. Polecam.

Marcin Suszczewski

Krótkie ogłoszenie: jeśli masz Citroena C5 i marny w nim fotel, ASS Autostoelen ze zdjęcia jest na sprzedaż wraz z dedykowaną konsolą. U mnie.