fbpx

Nagar.

Nagar.

Nagar.

Trzycylindrowy Ecotec Opla nigdy nie grzeszył kulturą pracy. Nawet całkiem nowe silniki brzmią, jak by to powiedzieć, charakternie. Co nie znaczy, że sytuacja nie może się pogorszyć o czym miałem ostatnio nieprzyjemność się przekonać.

Nawet większą nieprzyjemność przeżył właściciel Opla gdyż skonfrontowany ze smutną prawdą zaczął już rwać włosy z głowy, a nie miał ich, tak między nami, najwięcej. Zacznijmy jednak od początku.

Corsa trafiła do mnie na kilka standardowych zabiegów jak wymiana wydechu, klocków hamulcowych ale z informacją, że pewnie coś wpadło do wiatraka nawiewu gdyż dobiega stamtąd nieprzyjemny odgłos. Szybko okazało się, że to nie stamtąd.

Odgłos był niepokojący, trochę jak z betoniarki mieszającej żwir zamiast pasku, nie zapowiadało to niczego dobrego. Ponadto inspekcja poziomu oleju wykazała, że brakowało go około półtora litra. Co gorsza, w silniku olej zmieniono 5 tysięcy kilometrów wcześniej.

Gdyby to był silnik nowego BMW czy Skody, wtedy spalanie oleju byłoby zapewne na akceptowalnym poziomie. W końcu ich rozbudowane układy turbodoładowania lubią się obficie smarować. Co innego jednak proste trzy „garki” Opla.

Dalsze oględziny wykazały brak niepokojących wycieków a przecież żeby zgubić tyle oleju przez nieszczelności to ów powinien być skąpany w oleju. Padło więc na pierścienie a konkretnie nagar.

W rozmowach o higienie silnika – tutaj – zwracałem niejednokrotnie uwagę na gromadzenie się nagaru pochodzącego w dużej mierze ze stosowania we współczesnych paliwach sporych ilości tzw. biokomponentów. Doradzałem też, wraz z Romanem Gradkowskim z Forte – konieczność dodatkowego czyszczenia silników aby zapobiegać powstawaniu nagarowych złogów.

Sięgnąłem więc po sprawdzony środek do „zluzowania” nagaru przez natryśnięcie go na tłoki i grzybki zaworowe a potem przesmarowanie środkiem gładzi poprzez zakręcenie korbowodem przy wykręconych świecach i pozostawienie środka do dalszej penetracji np. przez całą noc.

Następnego dnia zakręciliśmy ponownie silnikiem (uwaga, znowu bez świec) a z cylindrów wywaliło prawdziwy śmierdzący szlam. Trudno uwierzyć, ale to co widać na zdjęciu to brud, który wydostał się z silnika a nie coś co się na nim przez lata zgromadziło.

Procedurę powtórzyliśmy a następnie silnik otrzymał dawkę płukanki i preparaty czyszczące, których zadaniem będzie dalsze usuwanie pozostałości nagaru i przeczyszczenie wtryskiwaczy. Koszt preparatów to 770 złotych. Koszt rozbiórki silnika i ręcznego usuwania nagaru to wielokrotność tej kwoty.

Trzycylindrowiec to kolejny przykład na to jak łatwo zaniedbać higienę silnika i jak kiepsko może się to zakończyć. W tym przypadku silnik dało się jeszcze uratować. Trzyma kompresję chociaż byłbym naiwny twierdząc, że nie powstały w nim zarysowania gładzi.  

Nie pozwólcie do takiego zapuszczenia silników i stosujcie płukanki i dodatki. Dla silnika nie ma lekkich warunków pracy. Latem ma gorąco ale zimą rozruch silnika jest trudniejszy i wszelkiego rodzaju blokowanie pierścieni może niszczący efekt zwielokrotnić.

Zestaw zastosowany przy obsłudze silnika w Oplu – tutaj.

Przy zakupach pamiętaj o kodzie rabatowym. Wybrane preparaty przenieś  do koszyka i zastosuj kod rabatowy „Likonic”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *