fbpx

Golf w cenie powyżej 50 tysięcy złotych to już terytorium gdzie nie ma miejsca na szkolne pomyłki i wtedy otwierasz drzwi a przed oczami masz kierownicę z GTi, która niekoniecznie koresponduje ze znaczkiem „L” na klapie bagażnika i ascetycznością deski rozdzielczej.

Może tylko ja to tak odbieram, ale rok zaczynałem od wspólnego z Ardor Auctions oferowania Golfa Cabrio, a teraz analogiczny samochód znowu trafia do ich oferty. Ponieważ sam właśnie wszedłem w posiadanie jednośladu to uznaję, że jesień jest w sam raz na takie zakupy.

Już jakiś czas temu przyjęło się, że cena podstawowego klasyka w bardzo dobrym stanie to równowartość 10 tysięcy Euro. I nie mówimy tu o autach do jazdy, ale samochodzie inwestycji. Prostym, kultowym, bezpiecznym.

To kluczowe pytanie zadaję miłośnikom Golfa z otwieranym dachem. Kabrioletu. O ile ja trzymam się wersji, że jak kabrio to tylko z miękkim dachem, młodsze pokolenia są zdania, że stalowy dach też pasuje.

Były takie czasy kiedy ludzie nie znali pojęcia GTi. Znali za to pojęcie „muscle cars”. Po kryzysie naftowym z początku lat 70. te drugie zaczęły być jednak wypierane przez te pierwsze. I ten trend trwa do dzisiaj.

Swoją atrakcyjność, ten rodzaj klasyka opiera o prostotę. Im mniej, tym lepiej. Bo właśnie wtedy, z auta wydobywamy jego esencję.

6/6