fbpx

Mówi się, że Niemcy są skąpi ponad miarę kiedy przychodzi do instalowania seryjnego wyposażenia w samochodach, ale praktyka dowodzi, że Szwedzi nie są od nich wcale o wiele lepsi.

Czasami dni mijają niepostrzeżenie, ale ten tydzień był wyjątkowym wyzwaniem. Pojawił się ciekawy i pożądany przeze mnie model w niespotykanym stanie. To sprawiło, że pracowałem na najwyższych obrotach. Przy piątku mocno to odczuwam.

Rozumiem, że tytułowe pojęcie inspirowane jest pragnieniem zrównania wszystkich warstw społecznych, ale akurat Szwecja to nie Francja, z całym szacunkiem. Co nie zmienia faktu, że je się tam również smacznie, a przy stole wszyscyśmy sobie równi, o ile to samo nam podano.

W starszych samochodach, poza oczywistymi atrakcjami jak korbki do sterowania wysokością szyb w drzwiach czy innych, ręcznie obsługiwanych funkcji, występują jeszcze czasem ciekawostki w postaci prążków na tapicerce.

Klasyka łatwo zauważyć bo najczęściej polakierowany jest w sposób zupełnie odmienny od współcześnie oferowanych modeli. Poza żółtymi tablicami, które wcale nie zawsze musi mieć, najczęściej nadwozie starszego samochodu nosi też przykuwającą oczy barwę.

Starszy wiek ma swoje przywileje, o czym donoszą młodsi koledzy, dla których motoryzacyjnym priorytetem jest ilość drzwi, którymi można ładować do auta potomstwo oraz niskie koszty eksploatacji z racji wożenia drobiazgu w tę i nazad.

Niektórym marka Volvo kojarzy się ze statecznym przemieszczaniem po bezkresnych skandynawskich drogach, z których większość ma opinię równych jak stół i poprowadzonych po mapie kraju za pomocą linijki. Nic bardziej mylnego.

W końcu lat 90. wydawałem dla jednego z warszawskich dealerów Volvo magazyn „Amazon”. W trakcie tej pracy poznałem Carlerika Johanssona, szwedzkiego dziennikarza motoryzacyjnego, który przez lata prowadził tamtejszy Puchar Volvo dla klasycznych modeli.

Głupio to może zabrzmi, ale to Volvo zawsze mi się podobało. Właśnie takie dwudrzwiowe, z cienkimi zderzakami i najchętniej w tym kolorze. Niby nie ma w sobie nic nadzwyczajnego, ale suma nijakości daje tutaj nad wyraz smaczny efekt.

9/22