fbpx

Kiedy amerykański nastolatek kończy liceum i pragnie studiować, rodzina staje przed dużym wyzwaniem. Przede wszystkim muszą pozyskać fundusze na edukację, ale nad tym pracuje się już wcześniej. Poza tym, takie dziecko z reguły chce czymś jeździć.

Kabriolet to rodzaj nadwozia nie do końca dobrze postrzegany w Japonii skoro do budowy takich wersji Celicy Toyota zatrudniała amerykańską firmę ASC – American Sunroof Corporation.

Już w czasach Smoka Wawelskiego i profesora Baltazara Gąbki jazda autem zasilanym wodą nie była niczym szczególnym więc pojawienie się kolejnego, napędzanego z kolei wodorem, samochodu przyjąłem ze stoickim spokojem.

Wyjazdy to coś z czym samochód kojarzy mi się najmocniej. Nie osiągi, ale właśnie wyjazdy, z ich atmosferą, trasą, wspomnieniami. I wyobrażam sobie, że wyjazd takim salonikiem mógłby być całkiem miłym wspomnieniem.

Ludzie zabijają się dzisiaj o ładny egzemplarz Lexusa co jest całkowicie zrozumiałe. O ile w ofercie nie stoi w tym czasie takie cudo. Cressida luksusem powala każdego Lexusa a poza tym jest prawdziwym JDMem a nie udawaną Ameryką w japońskim przebraniu.

Gdzie one się wszystkie podziały, te Toyoty, Nissany ze swoimi silnikami w podłokietniku i nogami kierowcy jako aktywna strefa zgniotu z przodu? Wyginęły, nie ma ich. A jednak, jeden ocalał.

O modelu Camry niewiele da się powiedzieć, ale to w późniejszych fazach ewolucji. Natomiast ten z końca lat 80. był tak charakterystyczny, że nie ma mowy o pomyłce. Fan marki, obudzony w środku nocy, bez wahania odpowie na pytanie o model.

Ten model ma sporą rzeszę wielbicieli, ale raczej skupiają się oni na młodszych rocznikach sportowej Toyoty. O starszych wersjach dowiadują się stopniowo i dobrze bo jest o czym i warto.

Wiadomo, cieszy każdego. Niby bowiem kupujesz coś starego, ale jednak to coś sprawia wrażenie jakby jeszcze wciąż było prawie nowe. Przy czym owo „prawie” należy traktować z naprawdę dużym przymrużeniem oka.

9/22