fbpx

Zwykło się u nas patrzeć na samochody pod kątem ich użytkowości. Nic w tym dziwnego, jako niezamożny kraj, musimy mieć na uwadze praktyczność zakupów. Co by jednak było, gdyby nie trzeba się było aż tak tym przejmować?

Jest w tym coś, że Hondami jeżdżą emeryci. Zaobserwowano to w swoim czasie w Wielkiej Brytanii a paradoksalnie, ogromnym powodzeniem cieszyło się w tej grupie debiutujące UFO w postaci modelu Civic.

Stare japońskie samochody są ich pełne. Od rozwiązań na desce rozdzielczej (ach ta ich kosmiczna ergonomia), po chromowane obramowania szyb po agresywne detale nadwozia, które obiecują więcej niż by się można spodziewać.

Hondziarzy oczywiście, chociaż nakład prac przy tym modelu i inżynierska determinacja w nim zastosowana sprawiają, że Integra Type R to model ogólnie podziwiany i szanowany przez wszystkich, którzy cenią sobie takie wartości.

Wiem, nikt się za nimi nie ogląda i w ogóle, ale olewam to bo Honda to dla mnie super dopracowana japońska maszyna i jestem przekonany, że nikt nie złoży jej lepiej od czcicieli kwiatu wiśni. A potem zaglądam pod maskę.

W jednym z numerów na płycie „Geniusz” chłopaki z Rasmentalism mówią, że są „trochę coupe, trochę kombi” i jak rozumiem jest to współczesne odniesienie do modnych wśród miejskiej publiki SUVów o nieokreślonych kształtach.

Honda NSX to samochód kultowy z kilku co najmniej powodów. I wcale nie jest najważniejsze, że przy ustawianiu zawieszenia jeździł nią podobno sam Ayrton Senna. Chociaż biorąc wszystko pod uwagę, ten fakt jest najczęściej powtarzanym.

Pewne sytuacje wymagają od nas pojawienia się w garniturze i pantoflach. To wszędzie tam gdzie bluza z kapturem i trampki wydają się nieco niestosowne. Niestety, ta reguła działa obosiecznie a ofiarą tej zasady padają wiekowe limuzyny.

Powyżej pewnego wieku odbudowa samochodów zaczyna przedstawiać problemy. Bynajmniej nie są one związane z zastosowaną technologią a raczej brakami części zamiennych i elementów blach czy galanterii.

9/13