fbpx

Trochę szkoda, że urzędowym językiem w Polsce nie jest francuski bo wtedy na niemiecki samochód dla ludu nie mówilibyśmy pogardliwie „garbus” tylko bardziej sympatycznie, porównując go do owada ze skrzydełkami w kropki.

Pokazany wczoraj Mini zrobił duże wrażenie. Zresztą oba robiły bo później dołożyłem jeszcze jednego, tańszego, na profilu FB. Po takim mocnym wejściu, cóż można zrobić żeby Mini dorównać? Z odsieczą przyszedł Garbus.

Nie powinno się, moim zdaniem, kończyć roku bez rekomendacji jakiegoś Garbusa. Można się śmiać, że powolny, że żukowaty, że to, że tamto. Fakt pozostaje taki, że Garbus to motoryzacyjna legenda i należy mu się, z tego względu, szacunek.

3/3