fbpx

Mija właśnie dziesięć lat, odkąd wziąłem się (ponownie) za pisanie o samochodach. Moje początki, co ciekawe, zbiegły się też z początkami Klasyki Gatunku, a wspólnym naszym mianownikiem była Lancia Thema 8.32 – dokładnie taka, jak ta na zdjęciu.

Nigdy inaczej o nim nie myślałem. Fiat 850 kojarzył mi się z motoryzacyjną emanacją smutku. Trochę jak nasz pierwszy Żuk. Zresztą każdy Żuk jest, moim zdaniem, brzydszy od Nyski. Co do Fiata zaś, właśnie zmieniłem zdanie.

Z tą Granadą wiąże się więcej niż jedna, ciekawa opowieść. Przed laty, ojciec kolegi taką właśnie miał, a po latach kolega postanowił taką odkupić, może aby powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Ale gdzie taką znaleźć?

Od lat nie mogę przełamać się z uznaniem dla tego modelu. Cała mądrość Hondy wydaje się zmarnowana stylizacją, która sprawia, że to spore coupe jawi się jako auto wręcz kruche.

Niespodziewanie, stały się bohaterami współczesnej motoryzacji, a dla mnie antybohaterami bo rzekomo stanowią przyczynę, dla której produkcja samochodów z silnikami spalinowymi zwalnia a elektryków rośnie.

Te wieczne przepychanki między Wschodem a Zachodem prowadziły w powojennej historii do przewrotów politycznych, ale również zapaści gospodarczych np. związanych ze wzrostem cen paliw. Tak właśnie było z początkiem lat 70.

We wpisie o CRX pierwszej generacji wspomniałem moje Autobianchi Y10 jako godnego rywala japońskiego sportowca. Co prawda o wiele wyższa, to jednak Y10 okazuje się godna wszelkich pochwał a przy takich cenach, długo bym się nie zastanawiał nad właściwym wyborem.

W poniedziałek, 6 września, Sobiesław Zasada spotkał się z klubem dziennikarzy seniorów. W Sali Automobilklubu Polski opowiadał o swoim starcie w Rajdzie Safari, ale też przyznał, że ciężko mu po śmierci żony.

W 1994 roku znalazłem się we Florencji, zresztą po drodze na Korsykę gdzie miałem relacjonować przebieg rajdowych zmagań, kiedy podczas spaceru zobaczyłem żółtego – Bahama Yellow – Fiata Coupe. Nie powiem, zamurowało mnie.

9/12