fbpx

Jest taka część polskiego społeczeństwa, acz niewielka, która co jakiś czas rozważa wyjazd w Bieszczady. W rzeczywistości jest mowa o garstce osób, ale ich marzenia zamieniły się w znane powiedzenie. I niech jadą, i dobrze, ale najpierw trzeba mieć czym.

Kiedy Ford wprowadzał do sprzedaży Mondeo, równocześnie debiutowało hasło „world car” czyli… wiadomo. Fakt, Mondeo sprzedawano (z niewielkimi modyfikacjami) w Europie i USA, ale do statusu światowej gwiazdy wciąż miał daleko.

Nie jest mi łatwo pogodzić się z myślą, że mija w tym roku trzydzieści lat odkąd ten Escort wyruszył na poznanie świata. Z tym większym niedowierzaniem, a pamiętam jak szybko ich ubywało, witam ten egzemplarz wśród żywych.

Tak opisuje go sprzedający i ma rację, że ładnie utrzymane Scorpio pokazuje się w ogłoszeniach coraz rzadziej, ale żeby od razu przypisywać mu kultowy status?

Były takie czasy, że jak miałeś kluczyki do porządnego wozu to wszyscy wiedzieli, że jesteś ktoś. Teraz to się zmieniło. Porządnych wozów jakby mniej a i z tym pokazywaniem się to jakoś trudniej idzie. Na pewno Fordowi.

Nie wyobrażam sobie fana rajdów, który nie zadrży na widok tego samochodu. Escort RS to bowiem żywa legenda rajdów i spotkanie tego auta było w swoim czasie możliwe praktycznie tylko podczas podziwiania najlepszych na trasach oesów.

W czasach kiedy chodzenie do pracy było czymś zupełnie normalnym, ludzie kupowali też pojazdy, które te dojazdy miały im ułatwić a nawet uprzyjemnić. Jeśli zaś byłeś kimś więcej niż operator wózka widłowego, stać cię było na Sierrę.

Krążył jakiś czas temu mem, z tym modelem w roli głównej, gdzie włoski premier Berlusconi wyrażał pretensje za podesłanie mu takiego auta zamiast 25 letniej dziewczyny do towarzystwa. Cóż, może miał w tym swoją rację?

We wczesnych latach 90. byłem zafascynowany futurystyczną linią Forda. W trakcie zbierania materiałów dziennikarskich w USA spotkałem się nawet z jednym z ówczesnych młodych stylistów marki, Finem Taru Lahti.

9/18