fbpx

Urocze są te BXy, ale jest jedno ale. Taki samochód pierwszej serii, którego miałem z silnikiem benzynowym, nie oferował wspomagania kierownicy. Na pewno nie w słabszej wersji, a mój był wyjątkowym golasem, o czym zaświadczał dumny napis „Leader” na drzwiach.

I wcale nie chodzi o polewaczkę, chociaż te ostatnio jakby wróciły do łask, ale starego, dobrego Citroena, w którym nieobeznany z hydropneumatyką człowiek może odnieść wrażenie jakby trzymana w rękach kierownica nie miała żadnej łączności z kołami.

Są tacy, którym ostatnio pomogłem rozwikłać kilka motoryzacyjnych węzłów gordyjskich za co próbują się rewanżować namawianiem mnie do zakupu kolejnego BXa. Niedoczekanie wasze, a jeżeli już to nie te diesle z klimatyzacją tylko raczej ten.

Mówią żeby cenić co się ma, wtedy przyjdzie do nas wszystko czego byśmy chcieli. Ja to jednak widzę tak, że nie da się nie myśleć o kolejnych samochodach pod przymusem wykazywania zadowolenia aktualnie posiadanym.

W czasach współpracy z magazynem „Classic Auto”, z niejakim opóźnieniem zorientowałem się, że jeden z pozostałych współpracowników, redagujący ciekawe omówienia samochodów, występuje też pod pseudonimem „Złomnik”.

5/5