fbpx

I wcale nie chodzi o polewaczkę, chociaż te ostatnio jakby wróciły do łask, ale starego, dobrego Citroena, w którym nieobeznany z hydropneumatyką człowiek może odnieść wrażenie jakby trzymana w rękach kierownica nie miała żadnej łączności z kołami.

Są tacy, którym ostatnio pomogłem rozwikłać kilka motoryzacyjnych węzłów gordyjskich za co próbują się rewanżować namawianiem mnie do zakupu kolejnego BXa. Niedoczekanie wasze, a jeżeli już to nie te diesle z klimatyzacją tylko raczej ten.

Mówią żeby cenić co się ma, wtedy przyjdzie do nas wszystko czego byśmy chcieli. Ja to jednak widzę tak, że nie da się nie myśleć o kolejnych samochodach pod przymusem wykazywania zadowolenia aktualnie posiadanym.

Dobrze wiecie, że dobre Citroeny wrzucam tutaj tylko wtedy kiedy naprawdę wiem, że nie będę w stanie ich kupić dla siebie. Ten proces trwa, bo przecież bez końca przekonuję siebie, że niemożliwe, jest jednak wykonalne.

4/4