fbpx

Takie ostrzeżenia można było w latach 70. usłyszeć na niektórych plażach. Co prawda nie bałtyckich, ale wciąż w Europie. Niektórym wspomnienia ze słonecznych wakacji tak zapadły w pamięć, że potem przenieśli je na… samochody.

Jak dotąd, w całej medialnej komunikacji na temat pandemii, dominują strach i izolacjonizm. Telewizor straszy liczbami, ludzie w sklepie fukają na siebie zza masek, znajomi odsuwają się od siebie, podobnie z rodzinami.

Kolega dziennikarz był onegdaj z wizytą w fabryce chemicznej BASF i trafił do tamtejszego muzeum. Kiedy zapytał o lukę w wystawie w latach 1939-1945 wycieczkę zakończono a on już tam nigdy nie wrócił.

Tam właśnie wylądowało potomstwo niegdysiejszych rekinów. Całą dynamikę i, nie bójmy się tego słowa, agresję nadwozi BMW, postanowiono ostatecznie sprowadzić do gigantycznych nerek. Jakieś problemy?

Kupić klasyka czy tylko, okazjonalnie, z niego korzystać? Z jednej strony, spory wydatek, stałe koszty, a auto ciągle to samo. Z drugiej, spijanie samej śmietanki, chociaż może wcale nie takie tanie.

Słyszałem kiedyś taką właśnie opinię o e30 i, w sumie, wciąż nie udało mi się jej samodzielnie zweryfikować. Ani na tak, ani na nie. Co nie znaczy, że sprawa mnie nie nurtuje.

Nie tak znowu dawno, jeden z redaktorów magazynu „Classic Auto” przekonywał mnie, że BMW e36 to już właściwie klasyk. Nie do końca mu uwierzyłem, ale postanowiłem przejechać się autem serii e39, tym bardziej nie klasyk, za to z silnikiem 2.8.

I znowu okazało się, że zbiorowa mądrość jest warta tyle samo, co wpisy w Wikipedii. Przynajmniej niektóre. Kogo bowiem nie spytać, ten od razu powie, że zdrowe e34 to rzecz zwyczajnie niemożliwa.

Coś niesamowitego jak pozbawienie tego modelu tony chromów sprawiło, że zaczął mi się podobać. Nigdy go nie lubiłem za kształt ale okazuje się, że jego sylwetka była ukryta głęboko pod świecidełkami.

18/20