fbpx

Święto Zmarłych… samochodów.

Święto Zmarłych… samochodów.

Święto Zmarłych… samochodów.

Rocznicowe spotkanie pod budynkiem dawnej dyrekcji FSO, było kolejną okazją do przypomnienia sobie, co dobrego działo się za tamtejszymi murami. A zaczęło się 68 lat temu.

Pomimo tego, że wiele się, z czasem, zapomina, na miejscu okazało się, że pewne wspomnienia, jednak, wracają. Co ciekawe, jak już powrócą, wydaje się, jakby to, o czym mówisz, miało miejsce wczoraj.

Do mnie, wraz z samochodami FSO, powróciły chwile za kierownicą 125p i Poloneza, przejażdżki taksówką Warszawa, kiedy wracaliśmy z rodzicami, z domówek na Ząbkowskiej. Wróciły też czasy pracy w tygodniku „Motor”, kiedy dziennikarze stawali się biznesmenami, którymi nigdy się nie stali.

Trochę nieswojo czuję się przy bramach FSO, pamiętam bowiem, jakie to wszystko było ważne i wielkie, a potem powoli upadało. Pamiętam, jak wielbione (i cenione) były te samochody i jak, z obrzydzeniem niemal, oddawano je za bezcen, by przesiąść się w coś „zachodniego”.

Niektórymi wspomnieniami podzieliłem się z Maćkiem Zientarskim z magazynu „2 Cylindry”, który akurat buszował po terenie. Skoro zaś zmontował mnie w tak obfitym zakresie, poczułem się, niejako, w obowiązku, zamieszczenia tych wypowiedzi u siebie.

PS. Musicie wytrzymać kilka pierwszych minut, gdzie Jan Kwilman robi dobrą minę do złej gry i przedstawia elektrycznego Harley’a.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *