Prywatyzacja historii.

Prywatyzacja historii.

Prywatyzacja historii.

Skarb Narodu, Muzeum Polskiego Fiata, tegoroczne inicjatywy muzealne zachęcają do powrotu myślenia o zachowaniu dziedzictwa krajowego przemysłu i myśli technicznej. Ale, czy to wystarczy?

Powstaje pytanie, dokąd to wszystko zmierza? Przez lata, zachowaniem historii polskiej techniki zajmowało się… Muzeum Techniki. Teraz, te starania przeszły w ręce prywatne. Nie przeszły jednak dlatego, że taka była wola ludu. Stało się tak, ponieważ nie starczyło środków do dalszego utrzymania muzeum. To tak, jakby wybudować obserwatorium astronomiczne, potem ja zamknąć a na koniec czekać, żeby ktoś inny postawił drewnianą platformę z teleskopem i… niech się dzieje.

Nie jest tajemnicą, że zakupienie eksponatów oraz przechowywanie ich, w należytych warunkach, wymaga więcej niż tylko entuzjazmu kustoszy historii. Niektóre z tych samochodów, to więcej, niż tylko zabytki techniki. To również obiekty kultu dla kibiców rajdów samochodowych. Przypomnijmy, że to właśnie sport samochodowy, przez lata budował otoczkę wokół, nawet całkiem przeciętnych, modeli samochodów.

Czy wszystkie, z nowo powstających inicjatyw zachowania pamięci, przetrwają zimę i wygenerują zainteresowanie techniką i historią motoryzacji na kolejne lata? Oczywiście, że na pewno, nie. Kolejne muzea samochodów, na całym świecie, zamykają się, przemieszczają do innych kolekcji. Wszystkie zaś, szukają sposobów na istnienie i wzbudzanie zainteresowania. Bo tylko tą drogą, zapewnią sobie kolejnych sympatyków.

Skarb Narodu proponuje zwiedzanie w halach byłego FSO, po uprzednim wykupieniu biletów on-line. Nowo powstałe Muzeum Polskiego Fiata nie zanotowało wcale, w pierwszy weekend swojego istnienia, rekordowej liczby zwiedzających, a przecież znajduje się tuż obok jednego z większych osiedli Warszawy. Jak się miewa skład automobilowy państwa Mikiciuk w Brwinowie? Mijany po raz enty i oglądany, cóż po widoku z ulicy wynika, że nie jest grubo.

W swoim czasie, udało mi się odwiedzić wspaniałą Schlumpf Collection we francuskiej Miluzie. We wspaniałym, pofabrycznym, kompleksie, udało się zgromadzić np. największy zestaw samochodów Bugatti. Nie we Francji, nie w Europie. Po prostu na świecie. Cóż z tego, skoro kolekcja podupadła, właściciel zbankrutował, a całość przekazana została na ręce państwa francuskiego, na utrzymanie. Więc cóż, okazało się, że prywatny inwestor, jest na takie sprawy po prostu za cienki.

Nie chcę przez to powiedzieć, że te inicjatywy nie mają sensu albo, że państwo zawsze kładzie na takich sprawach łapę. Jak najdalej od tego. Mówię tylko, że pomoc środków społecznych, jest w muzealnictwie absolutnie niezbędna. Bez nich, takie inicjatywy nie mają szans na przetrwanie. Bo rolą państwa, jest tak wspaniałych, oddanych ludzi, wspierać. Ludzi, którzy nie tylko patrzą na koniec własnego nosa, ale też dostrzegają innych, naszą wspólną historię i pasję.

Marcin Suszczewski

Zdjęcia: Kuba Żołędowski – Kronika Rajdów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *