fbpx

Melancholia i duperele.

Po trwających latami korowodach, Y10 w końcu zakotwiczyła w bazie. Nie po to wszak, by bezczynnie stać, raczej po to by cieszyć mnie i innych miłośników motoryzacji swoim wyglądem.

W pierwszej kolejności odwiedziłem nią wiosenne wietrzenie klasyków Youngtimer Warsaw. Pod PKP Powiśle zjechały zacne samochody. Co roku cieszy mnie, że pojawiają się wciąż nowe. Dwa lata temu gościłem tam z moim BXem pierwszej serii. Teraz jednak BX mieszka pod Warszawą i niestety rzadko opuszcza garaż. Właściciel tak o niego dba, że zakazuje cytrynie oddalania się dalej niż kilometr od domu. Niech żałuje bo BX tak płynie po drodze, że pierwsze co bym zrobił tej wiosny, to bujnął się wzdłuż Wisły do Kazimierza.

Po tym, jak Lancia wygrzała blachy pod mostem, przyszła wiadomość od Kamila „Bubu” Pawłowskiego z redakcji Classic Auto, że chętnie obejrzą igreka celem późniejszej publikacji wrażeń. Komu jak komu, ale Bubu się nie odmawia, więc poczyniłem przygotowania do tej wizyty. Lancia wskoczyła pod prysznic, nabyłem i zamontowałem jednolicie czarne podkładki pod rejestracje w miejsce tych z kolorowym paskiem, z którymi przyjechała z Gdańska. Nie było w nich nic złego, ale reklamowanie cudzego biznesu na własnym aucie uważam za niezdrowe, zwłaszcza gdy ta reklama dotyczy serwisu diesli. No kaman. Do wymiany poszła też wycieraczka tylnej szyby. Była cała plastikowa z dość masywną obudową, co mnie od początku drażniło i miałem w planach wymianę na tradycyjną, szkieletową.

W końcu redaktorzy przyjechali, przejęli auto, objechali w kilka godzin okolicę Otwocka i stwierdzili, że ładnie a auto się spisało. Nie wiem jeszcze kiedy publikacja, ale mam obiecane darmowe egzemplarze więc przygotujcie się na konkurs z nagrodami.

Po takich wrażeniach, jak by było mało, zabrałem Lancię na Tor Modlin na pierwszą rundę eliminacji Interia Drive Cup. Co prawda parkowała skromnie wzdłuż ogrodzenia, ale napatrzyłem się na sportowe jazdy klasyków i to podsunęło mi pewien pomysł, którym będę się chciał z wami niedługo podzielić. Naturalnie, najpierw muszę nim zainteresować pewnego rządzącego na Torze ale mam nadzieję, że pan Leszek podejdzie do sprawy ze zrozumieniem.

Z Modlina ściąłem drogę przez Palmiry, co również wiązało się z ciekawym wspomnieniem. Otóż tam właśnie, bodaj w 1995 roku, realizowałem swój pierwszy poważny film reklamowy dla Stomilu Olsztyn. Film inspirowany był własnym przeżyciem na drodze a przedstawiał trudną sytuację, w której opony polskiego (wówczas) producenta decydują o bezpiecznym zakończeniu. Reżyserował zwalisty Łukasz Zadrzyński, autorem zdjęć był (zmarły niedawno) Witold Sobociński. Akcja zaś miała miejsce zimą na drodze przecinającej Kampinos.

Okazuje się, że samochód z przeszłości może człowieka usposobić do wielu spraw z nią związanych. Nie wiem czy gdybym jechał nową Skodą, to w ogóle wpadłbym na pomysł wspomnieniowego postoju w tamtym miejscu. Nie przejmowałby się również krojem wycieraczki i stylem ramek pod rejestrację. Być może to fakt, że mała Lancia jest autem dla fashionistów, a może po prostu fakt, że panuje w niej klimat niedalekiej ale jednak przeszłości, człowiek naturalnie pochyla się głębiej nad czymś, co w zwykłym pędzie uznałby za duperele czy nieistotne wspominki.

Marcin Suszczewski