fbpx

Kultowy.

Kultowy.

Kultowy Motomagazyn.

Od kilku tygodni uruchomiłem na profilu FB Likonic cotygodniowe „live”. W jednym z ostatnich postanowiłem reaktywować pamięć o miesięczniku „Motomagazyn”, który miałem przyjemność współtworzyć od samego jego początku.

Musiało minąć wiele lat, w sumie prawie 30, żeby człowiek z dystansem ale i życzliwością spojrzał na tamten okres. Kiedy bowiem jesteś zbyt blisko, w końcu w centrum, wydarzeń to pewne oceny dokonywane są zbyt powierzchownie i pewnie na wyrost.

Z dzisiejszej perspektywy uważam, że zespół pod dowództwem Piotra Frankowskiego wykonał wtedy kawał wielkiej roboty. Przede wszystkim wdarliśmy się z nowym tytułem na rynek, który tradycyjnie zajmowały Motor i podobne magazyny (tygodniki i miesięczniki) a z nowości Auto International.

Po drugie, byliśmy młodym zespołem i umieliśmy to wyrazić. Nie interesowało nas remontowanie silnika Malucha na parkingu pod blokiem. Podświadomie ciągnęło nas do świata normalnej, zdrowej i ciekawej motoryzacji. Tak to wtedy widzieliśmy.

Zespół Motomagazynu  był naprawdę kolorowy. Począwszy od naczelnego, który na swoim ślubie ryczał covery Johna Lee Hookera, przez artystę Daniela Kozakiewicza (autora charakterystycznej winiety magazynu) i Macieja Zientarskiego, który prowadził dział motocyklowy.

Przez lata zespół ewoluował, ktoś odpadał, inni dołączali. Ja opuściłem redakcję w 1994 roku i udałem się w świat rodzącej się wtedy w Polsce branży reklamowej. W efekcie, nie oddaliłem się wcale od mojego największego konika bo zrealizował reklamy polskich opon Stomil Olsztyn i wprowadzenie do Polski marki Daewoo. W dalszym ciągu, w innej już strukturze, pracowałem dla zespołu West McLaren GT.

Dzisiaj po Motomagazynie pozostały wspomnienia, ale cieszy mnie, że nawet po latach odzywają się głosy tych, którym nasz miesięcznik ukształtował motoryzacyjny świat i pokierował, mam nadzieję, ich samochodowymi wyborami.

Wszystkim byłym (i obecnym) Czytelnikom składam z tego tytułu wielkie podziękowania i serdecznie zapraszam do obejrzenia mojego „live”. Gdybyście mieli ochotę na więcej, jestem w każdy wtorek o 20.20 na profilu facebookowym Likonic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *