fbpx

Jestem Jeep'em.

Marketingowcy to ludzie specyficzni. Czasami nie przykładają się wcale do swojej pracy a innym razem, aż za bardzo. Trochę wyważenia może?

Ten model jest doskonałym przykładem na… brak pewności siebie u jego twórców. Wiadomo, Jeep kojarzy się raczej z mocnym autem terenowym, najlepiej ochlapanym błotem a jak by z okna wystawał karabin to też by się nic wielkiego nie stało.

Nie w przypadku Renegade, który z zamysłu jest raczej modnym dodatkiem, jak torebka czy longboard (tak, znam to słowo, córka mnie nauczyła). Takie podejście sprawia, że klejenie na masce nazwy marki „Jeep” powoduje pewien dyskomfort.

Cóż, kiedy nie ma się nic do powiedzenia, najlepiej mówić i to dużo. Wie to każdy, kto kiedykolwiek podchodził do egzaminu ustnego. To taka ostatnia deska  ratunku: może uda się zagadać egzaminatora? Rzadko się udaje.

Tak samo jest w tym przypadku. Marketingowcy stanęli na głowie – naprawdę, sami sprawdźcie w filmie – żeby utwierdzić nas w przekonaniu, że obcujemy z samochodem-legendą.

Swoją drogą, za chwilę w salonach Fiata/Jeepa tzw. Noc Cudów. Ceny, faktycznie, sporo obniżone. Kto marzy o takim aucie, może teraz jest właśnie ten moment? Zresztą, sami zobaczcie – tutaj.

Zdjęcie: Fiat ( ;))

Video: Arek Klich