fbpx

Gorące serce, zimna głowa.

Gorące serce, zimna głowa.

Zdarza mi się pomagać w zakupie i sprzedaży samochodów, ale okazuje się, że moje wpisy stanowią też dla was zachętę do zakupu konkretnego egzemplarza. Podchwytujecie temat i ciągniecie go dalej sami. Najczęściej nic o tym nie wiem, ale zdarzają się miłe wyjątki.

Tak było w czerwcu tego roku kiedy w końcu ponownie upolowałem w ogłoszeniach świetnie prezentującego się Peugeot 305. Samochód zniknął mi na długo z pola widzenia i myślałem, że już ktoś go nabył, ale okazało się, że to po prostu długa przerwa w prezentacji oferty.

Skoro zaś o tym mowa, liczę na wyrozumiałość i współpracę sprzedających, których numery telefonów eksponuję przy okazji prezentacji ofert. To w sumie w waszym interesie drodzy sprzedający, wszak nie zajmujemy się tutaj zwykłymi samochodami a sami wiecie, że proces sprzedaży pojazdu niezwykłego może przeciągać się tygodniami. Wtedy warto aby oferta była nadal dostępna dla czytelników, nawet wtedy kiedy już nie macie ochoty ponawiać płatnego ogłoszenia.

Wróćmy jednak do 305. Jak wspomniałem, świetnie się prezentował i mój wpis skłonił pana Ziemowita do bliższego przyjrzenia się sprawie. Skontaktował się ze mną, wymieniliśmy uwagi i wskazówki i potencjalny kupiec ruszył na polowanie.

Po pewnym czasie odezwał się z tzw. Informacją zwrotną, którą warto przytoczyć w całości bo stanowi w moim mniemaniu wzorcowym podejściu do kwestii zakupu klasyka. Z jednej strony ocenia sprawę na chłodno ale ostatecznie kupuje temat sercem. Ale po kolei.

Po oględzinach auta na miejscu, pan Ziemowit pisze tak: „Auto jest we względnie dobrym stanie. Kompletność i stan wnętrza są zniewalające. Jest nawet oryginalne radio. Podsufitka bez plami i bardzo dobrze się trzyma. W środku pachnie starym samochodem, żadnej stęchlizny.

Tak samo kompletność elementów ozdobnych na zewnątrz – wszystkie 10 części listwy ozdobnej jest na swoim miejscu. Lakier natomiast na tym aucie… był. Część sobie jakoś dziwnie spłynęła, albo była myta jakimś dziwnym środkiem, który spowodował zacieki. Poza tym są ślady przetarć oraz szlifowania – na przetłoczeniu maski nawet do gołej blachy. Auto było też naprawiane blacharsko w dwóch miejscach – na grodzi (680 um szpachli) oraz na progu drzwi kierowcy – widać wstawioną zaprawkę. Nie jest to naprawa spowodowana korozją progu, raczej najechaniem na cegłę, pręt lub kamień. Klapa bagażnika opada. Opony (radialne) pochodzą z 1995 r. i są popękane na profilu, ale bieżnik jest jeszcze w porządku.

Auto pali ładnie, na ssaniu od razu. Silnik pracuje równo, nie dymi. Samochód jedzie prosto, nawet po puszczeniu kierownicy. Biegi wchodzą dobrze. Żadnych stuków przy zawracaniu. Po wciśnięciu sprzęgła nie pojawia się żaden dodatkowy dźwięk, ani żaden nie znika.”

Na tym ocena 305 bynajmniej się nie kończy. Warto jednak abyście zapoznali się teraz z dokumentacją fotograficzną bo ona stanowi drugi element oględzin, prawdę mówiąc co najmniej równie ważny bo przecież pozwala powrócić do tego co już się widziało a zdążyło zapomnieć.

W dalszej części oceny, pan Ziemowit punktuje ofertę. Naprawdę podziwiam go za chłodną głowę:

„Sprzedający jest zawodowym handlarzem i minął się z prawdą w szeregu kwestii, na co byłem gotowy:

  • Auto ma na liczniku 47 000 km, a nie 27 000 km. To oczywiście żadna różnica w czterdziestoletnim samochodzie, a też nie ma żadnej pewności, że ten przebieg jest prawdziwy. Po wnętrzu widać, że przebieg jest niski – kierownica ani fotele nie są powycierane. Komentarz sprzedającego skonfrontowanego z faktem różnicy w ogłoszeniu i na blacie: „A bo to pracownik wpisywał”.
  • Sprzedający stwierdził, że auto miało jednego właściciela w Holandii, skąd je sprowadził. Tymczasem w dokumentach widnieje data pierwszej rejestracji w 2013 r.
  • W trakcie rozmowy telefonicznej sprzedający powiedział mi, że auto stoi u niego 2 lata. Tymczasem w dokumentach widnieje data wyrejestrowania auta w Holandii w 2016 r.
  • Nie jest prawdą, że auto nie jest pordzewiałe. Owszem, jest zachowane we względnie dobrym stanie, ale parę rzeczy jest do zrobienia. Tylko z tego co udało się dojrzeć, do rdzewieją końcówki błotników tylnych, okolica wlewu paliwa, pas przedni od dołu, przedni wózek oraz kilka punktowych ognisk na drzwiach etc.. Pordzewiała jest także chłodnica. Natomiast podłoga i progi są zdrowe. Komentarz sprzedającego: „A bo to ja tak nazywam że brak rdzy”.

Ponadto obecnie samochód nie zostanie dopuszczony do ruchu przez stację kontroli pojazdów. Diagnosta wymienił następujące usterki, które to uniemożliwiają:

  • Tylne amortyzatory do wymiany (lub rozruszania).
  • Tylne hamulce do wymiany.
  • Osłona przegubu lewy przód.
  • Światła – duża część nie świeci. Mam nadzieję, że to tylko żarówki, a nie większy problem elektryczny.

Diagnosta powiedział też, że światła świecą się na wyłączonym przełączniku, ale wydaje mi się, że po prostu nie wiedział, jak je zgasić. I ja się mu nie dziwię – sam dalej nie wiem, gdzie jest klakson (nie końcówka lewej manetki, jak w starych Francuzach – tam spryskiwacz). Z resztą to auto ma pełno dziwactw – wycieraczki w lewej manetce, kierunkowskazy w prawej, stacyjka z lewej, brak nawiewów na skraju deski rozdzielczej itd.”

Na tym kończy się podsumowanie oględzin 305. Widzimy, że mimo wieku francuskie auto zachowało się we względnie dobrym stanie. Mnie rozczarował stan blacharki bo ze zdjęć wynikało, że jest znacznie lepszy. Natomiast imponuje mi systematyczność oceny dokonana przez zainteresowanego. Im bardziej szczegółowa ta wstępna ocena tym pełniejszy obraz późniejszych prac a co za tym idzie i potencjalnych kosztów. Nie mi oceniać czy powinna ona stanowić podstawę do targowania ceny, ale na pewno daje pojęcie o rozmiarach zagadnienia przed którym stoimy.

Polecam nam wszystkim takie podejście do zakupu klasyków, ale tych samochodów na tzw. daily również. Zawsze doradzam intensywne polewanie się zimna wodą aby później nie kończyło się wszystko na gorących pretensjach… do siebie.

Serdeczne podziękowania dla pana Ziemowita za nadesłanie relacji i fotogalerii.

3 komentarzy

Jakas fala trendu popularności 305-ki zalała moto-internet… i u Złomnika i u MotoBiedy… i tu u Likonic’a 🙂
Ale to dobrze.. bo to fajny wóz, ktory może się podobać…

Ha, też to zauważyłem, przynajmniej w przypadku Złomnika. Nawet próbowałem obejrzeć, ale jakoś nie dotrwałem. A 305 fajny chociaż pomijany. Jak 604, który kiedyś należał do mnie a teraz powrócił w ogłoszeniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *