fbpx

Znowu wiosna – przegląd ofert.

Znowu wiosna – przegląd ofert.

Znowu wiosna - przegląd ofert.

Zakładam, że kto jeszcze nie ma swojego lajkonika ten chciałby go szybko poznać. Cóż, nie musi to być od razu jakiś strasznej wagi klasyk. Ważniejsze żeby miał to „coś” co was w nim przyciągnie. Wtedy jest szansa na ciekawy związek.

W czasach kiedy o pracę ciężko, zakupy starszych samochodów powinny też zejść na dalszy plan. Na dalszy nie znaczy jednak, że powinno się całkiem je odsunąć. Być może trzeba po prostu rozważyć niższy budżet na zakupy i doprowadzenie auta do stanu jezdnego.

Skoro tak, wypada przypomnieć złotą zasadę wszelkich samochodowych zakupów, żeby wyszukiwać aut w jak najlepszym stanie. Nie sztuka kupić i potem długo robić bo minie nam sezon do zabawy a my dalej będziemy w garażach z listą zakupów i robót do wykonania.

Jeśli zaś mamy spełnić oba warunki czyli niezbyt drogo nabyć coś sprawnego, trzeba szukać nieoczywistych wyborów. Korzyści w takich przypadkach są dwie: skończymy z zakupem nietuzinkowego automobilu, który na dodatek nie kosztował zbyt wiele.

Czy jest to w ogóle możliwe? Cóż, postanowiłem podać kilka przykładów, że tak. Warunek konieczny, nie rozbudzajmy w sobie nadmiernych ambicji i pragnień. Trzeba polubić to, co można realistycznie nabyć zamiast w nieskończoność marzyć o czymś na co i tak nas nie stać.

Mercury Tracer.

Nie da się chyba taniej wejść w świat amerykańskiej motoryzacji, ale ze świadomością, że kupujemy Mazdę 323 z większym silnikiem zamulonym przez automat. Kolor nie pozwala zapomnieć o aucie, poziom wyposażenia nie powinien rozczarować, w końcu Mercury to marka luksusowa. ABS, elektryka, klimatyzacja w aucie za tę cenę to śmiech. Automatycznie zapinane pasy bezpieczeństwa sprawią, że ubaw z nich będziecie mieli zawsze po pachy. Jak to Mazda, lubi korodować i to najważniejsza rzecz do sprawdzenia.

Link

Peugeot 309.

Ta relacja nie będzie łatwa. Samochód jest dobry, ale wygląd niekoniecznie zdaje się o tym przekonywać. Co prawda, ma fajnie zaobloną szybę tylnej klapy, trochę jak w Porsche 924, ale reszta nadwozia nie porywa. Cóż, skoro auta te rzadko korodują, miejsca w nim jest spokojnie na czterech miłośników starszej motoryzacji a praca układu jezdnego potrafi zadziwić niejednego sceptyka. Silniki 1.1 nie zrywają asfaltu, ale 1.4 już zupełnie dobrze napędza 309.

Link

Link

Citroen ZX.

Narzekałem niedawno na brak ZXów w ładnym stanie i z mocniejszymi silnikami i oto spada kolejny 1.6. Słuchajcie, to prawie 90 koni w lekkim samochodzie, jednym z pierwszych ze skrętną tylną belką. Ta belka to największa atrakcja tego modelu, bo raczej nie jest nią stylizacja, natomiast cieszy, że na pokładzie znalazł się wielki szklany szyberdach. ZX to prosty konstrukcyjnie i wdzięczny samochód. Będzie wam się nim dobrze jeździło i jeszcze sami zobaczycie, że jak się czasy polepszą to niekoniecznie będziecie chcieli go sprzedać.

Link

Renault 21.

Kolejny Francuz na liście i tym razem migrujemy do wyższej klasy. Kompakty to świetne samochody, ale nikt nie będzie się spierał, że poziom komfortu oferowany przez limuzynę jaką R21 jest zupełnie z innego świata. Elegancka linia, świetny napęd, dość porządna konstrukcja elementów wnętrza, to wszystko przemawia za Renault. Nie słuchajcie watahy VAG, oni by do Francuza nie wsiedli, wolą jechać autobusem.

Link

Suzuki Maruti.

Trochę głupio się teraz cofnąć do indyjskiego malucha, ale może kogoś przekona stan Maruti. To zresztą auto inne niż wszystkie tutaj, w końcu japońskie pochodzenie i filozofia Kei-car zobowiązuje. Maruti to w sumie mały szatan. Silnik 800ccm wyprawia cuda z tym autkiem i naprawdę radzę dobrze przyjrzeć się oponom, bo one mają w tym aucie najwięcej roboty do wykonania. Zdecydowanie propozycja dla miłośników mocnego uderzenia po garach. No i ten kolor 😉.

Link

Fiat Tipo

Za tysiaka więcej niż Maruti można teraz kupić poliftowe Tipo pierwszej serii. 1.4 spod maski nie urywa przegubów (może to i dobrze), ale nowoczesność koncepcji tego Fiata to coś, co trzeba samemu przeżyć żeby docenić. Przestronna kabina, bardzo szeroko otwierane drzwi, wreszcie ta wielka pokrywa bagażnika i największe chyba w historii klosze tylnych lamp. Jeśli ktoś widział większe, proszę o podpowiedź.

Link

Acura Vigor.

Ten samochód intryguje mnie od dawna. Większość zainteresowanych omija go z powodu skrzyni biegów, że manualna. Ja uważam, że to akurat zaleta. Siostrzana dla Hondy Acura to amerykański odpowiednik Lexusa u Toyoty a Vigor oparty jest o Hondę Legend i naprawdę ma czym zaimponować pod maską. Auto ma niewielki przebieg i jest unikatowe. W tej cenie o lepszą limuzynę z pięcio (!) cylindrowym silnikiem o mocy 200 koni mechanicznych będzie bardzo ciężko.

Link

Chrysler New Yorker.

Ameryką zaczęliśmy i tak skończymy. To odpowiednik bohatera niedawnego filmu Blogomotive, który twierdzi, że koncept „cab forward” wprowadzono dopiero w następnym pokoleniu sedanów serii LH i… się myli. Oryginalne „cab forward” testowano już w końcu lat 80. Między innymi na podwoziach Eagle Medallion czyli amerykańskiej wersji Renault 21. Sam jeździłem w Detroit prototypem tego wozu i potwierdzam, że prowadzą się bardzo dobrze. Z wykończeniem w tych pierwszych seriach też było lepiej. Testowany przez pana Rafała samochód to już późniejsza, schyłkowa seria. Warto.

Link

2 komentarzy

Heh.. naprawde lubie Twoje wybory.. nawet te amerykańskie do ktorych mi chyba najdalej..
Za to szczególny sentyment mam do Tipo.. bo to właśnie wieki temu jako porośnięty brzdąc poszedłem pierwszy raz do salonu samochodowego z ojcem.. a tam dumnie prezentował sie bordowy Tipo.. dla wiekszosci jak i dla nas wtedy nieosiągalny..
Tego dnia długo nie mogłem zasnąć wspominając kosmiczną deskę digital.. 🙂

Ten 1.4 niestety nie dostarczy takich emocji, ale pozostaje bardzo fajnie skonstruowanym Fiatem. Niedocenionym, bo Fiat. Podobny los spotkał też Bravo i jego następcę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *