fbpx

Wycieczka enerdowskich emerytów.

To chyba pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się na widok turkusowego Opla. Czy są jednak jakieś inne? No właśnie. Wizerunek to największy problem tej marki i jej samochodów.

Ok, nie da się ukryć, że Corsa w tym wydaniu, była daleka od ideału. Mało tego, była w ogóle daleka od czegokolwiek, co można by nazwać jej konkurencją. Francuski AX, włoska Panda czy brytyjskie Mini, wszystkie biły ją, jak nie na dynamice, to urodzie czy komforcie. To jednak było 30 lat temu. A dzisiaj, taki Opel występuje już w zupełnie innej lidze.

Dzisiaj bowiem, okazuje się, że turkusowa Corsa ma znikomy przebieg, świetnie utrzymane nadwozie, eleganckie wnętrze i urok youngtimera. Nie ma co się dziwić. To już będzie za chwilę pełnoprawny oldtimer i wielu młodych czytelników może w ogóle takiej Corsy nie pamiętać z ulic. Ja pamiętam ją doskonale, jeszcze z salonu. Nie zapomnę, jak naprawdę z nabożeństwem wsiadałem do takiej Corsy w salonie na ulicy Złotej w Warszawie.

Opel podszedł do budowy małego Opla w typowy dla siebie sposób. Mechanikę zostawił przestarzałą (Renault, robiliście dokładnie tak samo), ale wrzucił nową deskę rozdzielczą (turkusowy wóz to już Corsa poliftowa, nie chcecie oglądać wnętrza modelu przed zmianami) i świetne w dotyku tapicerki. Auto nieźle się prezentowało bo mimo znikomej mocy dodano we wszystkich modelach te modne wówczas przetłoczenia zamiast wykrojonych „na okrągło” błotników (jak np. w Polo).

Ten stan i przebieg to dzisiaj absolutny rarytas. Co innego sama Corsa. W niej nic nadzwyczajnego nie znajdziecie. Może się jednak okazać, że przy tej cenie i niskich kosztach poruszania się, taki samochód wystarczy do rozpoczęcia  youngtimerowej przygody. Jest też jeszcze jedna dobra wiadomość. Będzie można z dumą nakleić hasło miłośników klasycznej jazdy, które brzmi: „No airbags, we die like real men”. Czego, oczywiście, nikomu nie życzę. Zwłaszcza w Oplu.

Opel Corsa

Rocznik: 1991

Cena: 3 900PLN

Kontakt: 509 357 446

Link