fbpx

Dzieło Bangle’a.

Dzieło Bangle’a.

W 1994 roku znalazłem się we Florencji, zresztą po drodze na Korsykę gdzie miałem relacjonować przebieg rajdowych zmagań, kiedy podczas spaceru zobaczyłem żółtego – Bahama Yellow – Fiata Coupe. Nie powiem, zamurowało mnie.

Samochód debiutował rok wcześniej, ale tak się złożyło, że nie miałem okazji zapoznać się z nim wcześniej. Dopiero zatem na tamtym wyjeździe wpadliśmy na siebie. Nie wiem czy to sprawił kolor tamtego egzemplarza czy może specyficzny klimat włoskiej wiosny, ale zapamiętałem go mocno.

Późniejsze spotkania z Coupe były mniej natchnione. Uznałem, że biegnąca przez szerokość deski blenda w kolorze nadwozia na dłuższą metę wygląda tandetnie a sama pozycja za kierownicą wydała mi się zbyt wysoka jak na auto o sportowym zacięciu. Tak było w 1994 roku, a dzisiaj?

Już wcześniej wpadł mi w oko ten egzemplarz wystawiony na sprzedaż przez kolegę Piotra Życzyńskiego z House of Classics, ale opisane powyżej uprzedzenia jakoś powstrzymały mnie przed jego natychmiastowym nagłośnieniem tutaj. Dzisiaj jednak stanąłem z nim oko w oko.

Okazją do spotkania był spot Youngtimer Warsaw w Neo Garage w Ursusie. Pojechałem tam bez większych oczekiwań. Wiadomo, koniec wakacji, niedziela, taka sobie pogoda, pewnie nikogo nie będzie. Trochę się myliłem, bo było całkiem fajnie, ale najgorsze, że stał tam ten Coupe.

Nie to, że mi się jakoś specjalnie rzucił w oczy. W końcu jest granatowy z czarnym wnętrzem a niedoświetlona hala Neo Garage sprzyjała pominięciu samochodu i udaniu się na plac za halą. A jednak nie, musiałem się o niego cholera potknąć.

Musi być coś super sceptycznego w człowieku, że włazi na niemal nowego Fiata Coupe i pierwsze co zauważa to lekko zmatowiałe reflektory czy fakt, że felgi z grubymi ramionami jednak bardziej mi się podobają na aucie z topowym silnikiem.

Tak było i poszedłem sobie oglądać resztę sprzętów oraz samych zwiedzających, bo przecież w spocie, ludzie na nim obecni, są co najmniej tak ważni, jak powód ich tam obecności. Coupe odsunąłem w myślach do tyłu.

Potem jednak wróciłem do hali i druga odsłona Coupe okazała się dla mnie mordercza. Cholera, miał rękę do nadwozi ten Chris Bangle, którego tak potem (niesłusznie) wyklinali miłośnicy BMW. Z niczego dał Fiatowi samochód na miarę mini Ferrari i nie ma w tym krzty przesady.

Odważne, awangardowe, muskularne, tak bym opisał nadwozie Coupe. Ba, nie przypominam sobie innego samochodu (nie tylko z oferty Fiata), który wywarł na mnie podobne wrażenie. Były bardziej eleganckie, smukłe, pomysłowe, ale takich jak Coupe nie było.

Wtedy miałem lat 23 a teraz jednak drugie tyle (z lekkim okładem) i nie dam głowy, że żółty kolor byłby moim pierwszym wyborem. Innymi słowy, Piotrek, jeśli to czytasz… ja go chcę. I tak, mam świadomość, że już pewnie ktoś jedzie z gotówką, zatem gratulacje dla niego.

Prawda jest taka, że dzisiaj na spocie było sporo ciekawych samochodów, ale żaden nie powalał jak Coupe. Linia i pomysły Bangle’a przetrwały i działają do dzisiaj. A na deser posłuchajcie jak to brzmi.

 

Fiat Coupe

Rocznik: 1998

Cena wywoławcza: 39 999PLN

Link

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *