fbpx

Znaczy się, były bony dewizowe.

Magia Zastavy nie polegała wyłącznie na tym, że wyglądała inaczej od rodzimej produkcji. Większej roli nie odgrywało też jej nadadriatyckie pochodzenie. O sile marki stanowiło wtedy to, że była dostępna za tzw. bony dewizowe. Dla wielu, wtedy, niedostępne.

Znajdzie się pewnie ktoś lepiej zorientowany w historii bankowości PRLu, kto sprawnie objaśni wiele twarzy ówczesnego systemu naszej bankowości. W jednym obiegu bowiem, funkcjonowały złotówki, dolary i bony, które były warte tyle, co dolary. Trochę jak z czekoladą czekoladopodobną. Nie miały te bony żadnej wartości poza Polską, ale tutaj dawały prawo do zakupów z innej strefy płatniczej.

Dla czytelników urodzonych w latach 80. a dorastających dekadę później, poprzedni akapit może brzmieć jak brednie, ale brednią nie jest. Zastava nie była dla każdego, chociaż, oczywiście, istniały metody na pozyskanie wystarczającej ilości bonów, żeby sobie taką kupić. Resztę niech wam opowie sprzedający, albo jego ojciec. Ja tez się już tymi wspominkami zmęczyłem.

Nie męczy mnie za to wcale, spoglądanie na Zastavę. Ależ to bowiem zgrabne i urocze auto, bliźniaczo podobne do Fiata 128, ale jednak z zupełnie inną, mniej agresywną stylizacją. Zastava, jak nawet wskazuje brzmienie marki, wygląda kobieco, kusząco. Co innego Fiat, męski brutal, wóz kipiący wprost testosteronem.

Zastava 1100

Rocznik: 1979

Cena: 15 900PLN

Kontakt: 601 358 920

Link