fbpx

Zawsze coś.

Zawsze coś.

Mam taki problem z Oplami, że niby wszystko jest w nich tak jak trzeba, ale zawsze coś i ten Rekord jest tego dobrym przykładem. Nadwozie super, to wnętrze… aż się chce wsiadać, a wystarczy otworzyć maskę i przechodzi cała chęć do przejażdżki.

Siermiężnie tu i topornie i potem z tą myślą wracamy do kabiny, gdzie w sumie jest podobnie. Sądzę, że to w dużej mierze zasługa amerykańskich wpływów, które w tamtych latach jeszcze były całkiem spore. Wszak wymienione wyżej cechy to wypisz wymaluj definicja Amcarów.

Z drugiej strony, ktoś zajrzy dzisiaj pod maskę Opla i w sumie nie wie z jakim urządzeniem ma do czynienia. Wszechobecny plastik pokrywa tam wszystko co tylko da się fizycznie pokryć i trzeba by się nieźle namachać, żeby pole pracy oczyścić sobie do takiego stanu jak w tym Rekordzie.

Może zatem brak epatowania nie wiadomo czym jest lepszym rozwiązaniem, a przynajmniej bardziej szczerym? Co będę ubierał w plastik pokrywę zaworów skoro pod plastikiem nadal jest… pokrywa zaworów? Ciekawe co by na to powiedzieli dzisiejsi konstruktorzy.

 

Opel Rekord 2.0

Rocznik: 1979

Cena wywoławcza: 29 900PLN

Link

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *