fbpx

W uszach szum, w oczach łzy...

To już oklepany wierszyk, na pewno. Co nie znaczy, że stracił na aktualności. Te niespełna 25 koni z maluchowego silniczka potrafiło wyciskać wszystko, tylko nie przyzwoite tempo podróżowania.

To już oklepany wierszyk, na pewno. Co nie znaczy, że stracił na aktualności. Te niespełna 25 koni z maluchowego silniczka potrafiło wyciskać wszystko, tylko nie przyzwoite tempo podróżowania.

Jak byście nie argumentowali, nie dam się nabrać. Sam byłem posiadaczem Malucha, pojechałem nim do Londynu i Goeteborga (zimą) więc naprawdę wiem, co mówię. Z drugiej strony, owszem, wujek z ciocią (oboje, hmm… przy kości) zaciągnęli swoim 126p Niewiadówkę do Grecji. I to nie raz. Można?

To w ogóle nie ma zresztą najmniejszego znaczenia, bo w całym cywilizowanym świecie, Fiat 126 służył jako miejska (lub wiejska) podwózka a nie jakiś autobahn strormer. Cóż, my jednak mieliśmy swoją rzeczywistość i w niej Maluch musiał wytyrać każde wcielenie na jakie właścicielowi przyszło.

Od dawna jestem opornikiem fascynacji tzw. peerelem ale to możecie położyć na karb tego, że to była w dużej mierze moja rzeczywistość (a tak, pięćdziesiątka nadjeżdża i nie ma na nią siły). Co zaś było rzeczywistością, można wspominać z rozrzewnieniem lub niejaką irytacją.

O ile w moim przypadku, proszę mi wierzyć, rozrzewnienie jest wielkie to jednak wspomnienie tych rozlicznych wyjazdów Maluchem wciąż tkwi we mnie żywo i zwyczajnie chciałbym młodszych przed nim uchronić. Ale, skoro nalegają, nie widzę przeszkód w zdobywaniu doświadczeń.

Na przykład za kółkiem czegoś naprawdę dobrze utrzymanego i z tzw. pierwszej serii czyli z minimalistycznym wnętrzem, chromowanym zderzakiem – klasyka. Taki jest ten Maluch i on może się podobać. Zważywszy zaś, że podróże lotnicze potaniały to mniemam, że do Londynu skoczycie samolotem.

Polski Fiat 126p

Rocznik: 1982

Cena: 25 400PLN

Kontakt: 506 111 541

Link