Czy Gucci dzisiaj wybrałby seville?

Był taki czas w amerykańskiej motoryzacji, że porządna marka nie mogła wprost obejść się bez stosownych europejskich konotacji, osobliwie włoskich. W przypadku tego modelu, taki alians stanowił jednak jego najmniejszy problem.

Był taki czas, że jeździłem na co dzień pięciolitrowym Chevroletem Monte Carlo i to wywarło spore wrażenie na sąsiedzie. Długo tego mojego jeżdżenia nie wytrzymał (pozdrawiam cię, Mateusz) i sam też sobie kupił „amerykańca”. Dokładnie takiego jak ten na zdjęciach. Lata minęły, dzisiaj sąsiad jest uznanym architektem, a tu nagle, jak zając w pokrzywach, pojawia się Seville. Słowo daję, że identyczny. Wracają fajne wspomnienia ale powraca też to moje wrażenie, kiedy pierwszy raz pochwalił mi się nowym autem. Pomyślałem, pamiętam jak dziś, o Boże. Nie powiedziałem mu nic, żeby nie było przykro. Poza tym, na swój sposób, ten Caddy prezentował się okazale i oryginalnie. No ale kaman, Cadillac nie ma prawa tak wyglądać. Jakże się myliłem, o czym ta marka postanowiła przekonywać mnie w kolejnych latach.

Cadillac Seville

rocznik 1985

cena: 34 800PLN

kontakt do sprzedającego: 508 390 444

link do ogłoszenia