fbpx

Przemierzyłem w swoim czasie dziesiątki kilometrów dywanów na targach samochodowych i wiem, że kluczem do powodzenia jest dobrze ulokowana szafka na materiały prasowe oraz uważność przy wsiadaniu do samochodów. Zwłaszcza na oczy.

W czasach kiedy ten model był oferowany, śmieliśmy się z kolegami, że ma najdłuższą (i nikomu do niczego niepotrzebną) końcówkę wydechu. Trochę jak wcześniej Jetta a później Octavia.

Dzisiaj takie operacje przeprowadza się raczej dyskretnie, ale był czas, że lifting w świecie motoryzacji musiał być wyraźnie widoczny i akurat Audi nie szukało wtedy w swoich poczynaniach żadnych subtelności.

Nic tak łatwo nie przenosi nas trzy dekady (albo i więcej) wstecz jak dach typu targa. Znany może głównie z modelu Porsche o takiej właśnie nazwie, a przecież występował w wielu innych modelach, w tym w NX100.

We wpisie o CRX pierwszej generacji wspomniałem moje Autobianchi Y10 jako godnego rywala japońskiego sportowca. Co prawda o wiele wyższa, to jednak Y10 okazuje się godna wszelkich pochwał a przy takich cenach, długo bym się nie zastanawiał nad właściwym wyborem.

Zwykło się u nas patrzeć na samochody pod kątem ich użytkowości. Nic w tym dziwnego, jako niezamożny kraj, musimy mieć na uwadze praktyczność zakupów. Co by jednak było, gdyby nie trzeba się było aż tak tym przejmować?

W 1994 roku znalazłem się we Florencji, zresztą po drodze na Korsykę gdzie miałem relacjonować przebieg rajdowych zmagań, kiedy podczas spaceru zobaczyłem żółtego – Bahama Yellow – Fiata Coupe. Nie powiem, zamurowało mnie.

Starsze japończyki lubię z wielu powodów, ale jednym z ważniejszych jest kolorystyczne szaleństwo jakiego się kiedyś dopuszczali. Jak coś miało być w brązach to było takie całkiem. Dywany, boczki, fotele. Wszystko.

Historia modelu Polo jest już całkiem długa i sięga lat 70. kiedy produkowano też bliźniacze Audi. Potem Polo długo nie znajdowało swojego odpowiednika wśród gamy modelowej bardziej luksusowej marki a dzisiaj znów można kupić Polo lub niewielkie Audi. Chytre, co?

9/185