fbpx

Przemierzyłem w swoim czasie dziesiątki kilometrów dywanów na targach samochodowych i wiem, że kluczem do powodzenia jest dobrze ulokowana szafka na materiały prasowe oraz uważność przy wsiadaniu do samochodów. Zwłaszcza na oczy.

Te wieczne przepychanki między Wschodem a Zachodem prowadziły w powojennej historii do przewrotów politycznych, ale również zapaści gospodarczych np. związanych ze wzrostem cen paliw. Tak właśnie było z początkiem lat 70.

Spokojnie, nie mam w planach formowania ruchu społecznego ani wygłaszania górnolotnych przemówień. Zamierzam, jak dotąd, skupiać się na samochodach, ale śniło mi się niedawno, że wyprzedziły mnie dwa Moskwicze.

Minie niedługo 20 lat odkąd Polska przystąpiła do Wspólnoty Europejskiej i to, co dzisiaj oczywiste, wtedy wcale takie się nie wydawało. Co nie zmienia faktu, że wtedy polski rząd też nie respektował wszystkich podpisanych postanowień.

Macieja Ziemka poznałem 20 lat temu. Pracowałem wtedy w Toyota Motor Poland i na mnie padło żeby za kierownicą Lexusa RX300 udać się do Wrocławia gdzie potem mieliśmy jechać w góry z redaktorami „Auto Motor i Sportu”.

W czasach kiedy ten model był oferowany, śmieliśmy się z kolegami, że ma najdłuższą (i nikomu do niczego niepotrzebną) końcówkę wydechu. Trochę jak wcześniej Jetta a później Octavia.

Na pomysł Varsopolis wpadło przed laty kilku miłośników grubych klasyków, nie mylić z grubymi miłośnikami klasyków, a realizacja wyglądała tak, że niespotykane starocie dostały szansę na pokazanie się zwykłym ludziom.

Dzisiaj takie operacje przeprowadza się raczej dyskretnie, ale był czas, że lifting w świecie motoryzacji musiał być wyraźnie widoczny i akurat Audi nie szukało wtedy w swoich poczynaniach żadnych subtelności.

To w zasadzie podstawowe pytanie przed podaniem pomidorowej i zapewne odpowiedzi kształtują się pół na pół. Czyli jedni do niej chcą ryż a pozostali kluseczki. Osobiście jestem w tej drugiej połowie.

9/634